Remis w derbach...2012-06-05  

Z gatunku meczu z podtekstem doszło na pożegnanie sezonu 2011/12 na mocheńskim stadionie. Bowiem przeciwnikiem "RYWALA-KLONU" była drużyna ze stolicy gminy "SPORTING" Przemęt, który wiosną jest trenowany przez wieloletniego trenera seniorów i aktualnego młodzików klubu z Moch. W dodatku we władzach jest wieloletni były prezes, a w drużynie grają ikony mocheńskiej drużyny i cała gromada młodzieży wychowanej w naszym klubie. W sumie... sami znajomi, więc powinno być wyjątkowo przyjaźnie, a drużyna z Przemętu w dodatku grała z nożem na gardle, tak bardzo potrzebując punktów do utrzymania w A-klasie, w której gra pierwszy sezon.

Wiemy jednak, że te poplątane losy wspomnianych osób wzmagały raczej motywację w szeregach gospodarzy, którzy kompletnie nie mieli zamiaru pomagać starym przyjaciołom. Nie wiem, czy to był powód, że na grę w pierwszej połowie nie dało się patrzeć bez bólu zębów, czy też zwyczajnie dawno nie oglądając a-klasowego meczu piłkarskiego zapomniałem, że to po prostu tak wygląda. A przecież były świetne warunki do gry kombinacyjnej. Zroszona delikatnym "kapuśniaczkiem" murawa, idealna temperatura, bezwietrznie, tylko grać! Niestety, piłka zamiast szybko i składnie wędrować po ziemi fruwała nad głowami piłkarzy, a ci częściej niż w nią trafiali w swoje kości, albo przewracali się przy najmniejszej okazji, próbując wywołać u sędziego wrażenia faulowanej ofiary. Sytuacje można odnotować po dwie z każdej strony, ale żadnej napastnicy nie wykorzystali.

W drugiej było już lepiej, a na pewno o wiele ciekawiej, chociaż poziom gry bardzo się nie podniósł, to jednak jej sposób trochę tak. W całym meczu stroną atakującą byli gospodarze i kilka naprawdę niezłych sytuacji sobie wypracowali. Niestety żaden strzał nie mógł trafić w światło bramki. Trzeba też oddać, że i goście stosunkowo łatwo, prawie z niczego znaleźli kilka razy sposób do poważnego zagrożenia naszej bramce, dobrze jednak strzeżonej przez Mateusza Wita.

Nawet on jednak jej nie obronił przed świetnym strzałem z rzutu wolnego i to goście pierwsi wpadli w euforię, ciesząc się z nadziei na zwycięstwo w tym meczu. Radość ta trwała jednak niezwykle krótko, gdyż gospodarze szybko wyrównali. Uczynił to najlepszy na boisku Mateusz Wawrzyniak, wykorzystując głową kapitalne dośrodkowanie lewoskrzydłowego.

Remis to dobry i sprawiedliwy wynik patrząc na przebieg gry, ale gości to on chyba cieszyć nie może, gdyż widmo spadku nie oddaliło się ani na krok. Ja mam nadzieję, że klub z Przemętu się utrzyma, choćby po to, ...by w przyszłym roku kibice w Mochach znów odwiedzili stadion.

A jak wam się podobało?



redaktor: Naczelny