Ciekawe derby, ale...2012-09-09  

Derby rządzą się swoimi prawami. To wyświechtane powiedzenie ma jednak w sobie sporo prawdy, którą potwierdził mecz lidera tabeli "SOKOŁA" Kaszczor, zespołu, który przez wiele sezonów doskonale radził sobie w klasie okręgowej aż do ubiegłogorocznego spadku, z mocheńskim młodym zespołem, który od samego początku z wielkim animuszem ruszył do ataku.

Przewaga w polu nie była wprawdzie udokumentowana jakimiś idealnymi sytuacjami, ale kilka z nich było naprawdę dobrych, więc kiedy wreszcie po półgodzinnej walce Norbert Hartlieb wykorzystał błąd bramkarza gości i z pola bramkowego strzelił gola dającego prowadzenie gospodarzy, wysiłek naszych piłkarzy został zasłużenie nagrodzony. Było pięknie, ale... od tego momentu zaczęla zaznaczać się przewaga gości, którzy jednak w pierwszej połowie bramki strzelić dobrze broniącemu Mateuszowi Wita nie zdołali i do przerwy 3 pkt zostawały w Mochach.

Po przerwie obraz gry się nie zmieniał. jeszcze na początku nasi zawodnicy całkiem nieźle rozbijali ataki "SOKOŁA", ale niestety nie konstruowali własnych, przez co musieli dużo biegać i szybko opadali z sił. Wyrównanie wisiało w powietrzu i... stało się! niestety goście strzelili nie jedną, a trzy bramki w 15 minut. Nasi odgryzali się już raczej wyłącznie indywidualnymi szarżami. Pomogły troche zmiany i jeszcze w końcówce odżyły nadzieje, gdyż z rzutu wolnego gola strzelił Dominik Wita. Mocheńscy piłkarze ambitnie rzucili się na gości i naprawdę w końcówce ich przycisnęli i trochę postraszyli, że jednak nie wywiozą z naszego stadionu zwycięstwa. Wywieźli, 3-2 dla "SOKOŁA", drużyny przede wszystkim dojrzalszej, w której w ataku różnicę robił Łukasz Józefowski, piłkarz zdecydowanie wyższej ligi niż A klasa.

Trzeba pogratulować sąsiadom, ale i cieszyć się z postawy naszej młodej kadry, która wprawdzie zanotowała już trzecią porażkę, ale i pokazała i ambicję i umiejętności pozwalające mieć nadzieję, że lepsze czasy już się zbliżają. Więc, mniej pretensji, więcej  wzajemnego wsparcia, a humory i kibicom, których znów było całkiem sporo, jak na mecz, za który trzeba było zapłacić, się poprawią. I tego wam życzę!



redaktor: Naczelny